piątek, 17 lutego 2017

Dziewięćdziesiąta czwarta recenzja: Iron Maiden - The Number of the Beast (1982)

Wprawdzie pisałem już dla Was recenzję trzeciego krążka Iron Maiden, ale postanowiłem, że w ramach cyklu płytowego Żelaznej Dziewicy, będąc starszy o dwa lata, przybliżę Wam historię legendarnego „The Number of the Beast” ponownie. Do tworzenia jednego z najsłynniejszych albumów w historii heavymetalu artyści zasiadali po niezwykle istotnej zmianie personalnej. Na stanowisku wokalisty Paula Di Anno zastąpił zniechęcony atmosferą w zespole Samson młody, obiecujący Bruce Dickinson.

poniedziałek, 6 lutego 2017

Dziewięćdziesiąta druga recenzja: Nocny Kochanek bawi się dalej

Ostatniego metalowego przewrotu na polskim rynku muzycznym nie mogłem pozostawić bez komentarza. Tak, dzisiaj zajmiemy się najnowszymi nagraniami Nocnego Kochanka. Grupa ta ma zarówno wielu zdecydowanych przeciwników, jak i zagorzałych fanów. Bezapelacyjnie jest to jednak jeden z najciekawszych i najzabawniejszych projektów w Polsce w ostatnich latach. Na sam początek mogę tylko powiedzieć, że jest dużo lepiej niż na „Hewi Metal”.

piątek, 27 stycznia 2017

Dziewięćdziesiąta pierwsza recenzja: Potężna dawka muzyki od Pain of Salvation z okazji jubileuszu



Pain of Salvation kolejnymi płytami udowadniają, że mają stabilną pozycję na rynku muzycznym i ciężko doszukiwać się im wielu konkurentów w dziedzinie metalu progresywnego. Szwedzi na dobrą sprawę nie wydali jeszcze żadnego słabego krążka, ale trzeba przyznać, że ostatni olbrzymi sukces to czwarty krążek grupy – „Remedy Lane” wydany aż piętnaście lat temu.  Na jubileuszowym, dziesiątym albumie artyści postanowili wydłużyć swoje kompozycje. Jaki przyniosło to efekt? Moja odpowiedź w dzisiejszym poście.

poniedziałek, 16 stycznia 2017

Dziewięćdziesiąta recenzja: Zdecydowana przemiana The XX?

O ile zespołów indie rockowych mogę słuchać bez przerwy, o tyle kapele indie popowe mają bardzo duży problem z przekonaniem mnie do siebie. Muzyka formacji The XX nigdy mi jednak nie przeszkadzała, a do płyt „xx” oraz „Coexist” wracam ze sporym sentymentem. Na najnowszym krążku muzycy mieli zaprezentować coś zupełnie nowego. Po singlu „On Hold” obawiałem się, że z tego „nowego” nie wyjdzie nic dobrego.

sobota, 31 grudnia 2016

Podsumowanie wydawnicze 2016

Podsumowanie 2015 roku rozpocząłem od zdania „Kolejny piękny muzyczny rok dobiegł końca”. Niestety teraz podobnie napisać nie mogę. W 2016 roku, w bardzo krótkich odstępach czasu, do największej orkiestry świata odchodzili kolejni wielcy. Zaczęło się od wydarzenia, które niezwykle mnie dotknęło –śmierci Davida Bowiego. Skończyło się równie tragicznie, bo odejściem jednego z najwspanialszych wokalistów rocka progresywnego – Grega Lake’a.

czwartek, 29 grudnia 2016

Osiemdziesiąta dziewiąta recenzja: Świeża muzyka od jednego z najstarszych zespołów na świecie

Do „coverowych” płyt podchodzę z bardzo dużym dystansem. Mogliście to zauważyć chociażby po tym, że album uwielbianego przeze mnie Davida Bowiego z piosenkami innych artystów oceniłem najgorzej spośród jego wszystkich zrecenzowanych albumów. W małej wojence pomiędzy fanami Beatlesów a Stonesów zawsze trzymałem stronę czwórki z Liverpoolu. Tak więc we wstępie do recenzji ciężko napisać coś innego niż to, że „Blue & Lonesome” był u mnie od razu skazany na pożarcie. Jednak przy przesłuchiwaniu płyty wielokrotnie bardzo pozytywnie się zaskoczyłem.

poniedziałek, 26 grudnia 2016

"I'm never gonna dance again..." [POŻEGNANIE]

Ostatnio, gdy tylko próbuje się zebrać do napisania dla Was kolejnej recenzji, przychodzi następna, niezwykle dobijająca wiadomość. W radosny dzień Bożego Narodzenia dotarła do nas informacja, która na pewno odmieni obraz świąt wielu fanom muzyki. 25 grudnia odszedł od nas kolejny wielki, niesamowity głos. Rozpoczęliśmy rok od śmierci Davida Bowiego, kończymy odejściem George’a Michaela. Dziękuję George za każdy kawałek Twojej przepięknej muzyki…