Wprawdzie pisałem już dla Was recenzję trzeciego krążka Iron
Maiden, ale postanowiłem, że w ramach cyklu płytowego Żelaznej Dziewicy, będąc
starszy o dwa lata, przybliżę Wam historię legendarnego „The Number of the
Beast” ponownie. Do tworzenia jednego z najsłynniejszych albumów w historii
heavymetalu artyści zasiadali po niezwykle istotnej zmianie personalnej. Na
stanowisku wokalisty Paula Di Anno zastąpił zniechęcony atmosferą w zespole
Samson młody, obiecujący Bruce Dickinson.
piątek, 17 lutego 2017
poniedziałek, 6 lutego 2017
Dziewięćdziesiąta druga recenzja: Nocny Kochanek bawi się dalej
Ostatniego metalowego przewrotu na polskim rynku muzycznym
nie mogłem pozostawić bez komentarza. Tak, dzisiaj zajmiemy się najnowszymi
nagraniami Nocnego Kochanka. Grupa ta ma zarówno wielu zdecydowanych
przeciwników, jak i zagorzałych fanów. Bezapelacyjnie jest to jednak jeden z
najciekawszych i najzabawniejszych projektów w Polsce w ostatnich latach. Na
sam początek mogę tylko powiedzieć, że jest dużo lepiej niż na „Hewi Metal”.
piątek, 27 stycznia 2017
Dziewięćdziesiąta pierwsza recenzja: Potężna dawka muzyki od Pain of Salvation z okazji jubileuszu
Pain of Salvation kolejnymi płytami udowadniają, że mają
stabilną pozycję na rynku muzycznym i ciężko doszukiwać się im wielu
konkurentów w dziedzinie metalu progresywnego. Szwedzi na dobrą sprawę nie
wydali jeszcze żadnego słabego krążka, ale trzeba przyznać, że ostatni olbrzymi
sukces to czwarty krążek grupy – „Remedy Lane” wydany aż piętnaście lat
temu. Na jubileuszowym, dziesiątym
albumie artyści postanowili wydłużyć swoje kompozycje. Jaki przyniosło to
efekt? Moja odpowiedź w dzisiejszym poście.
poniedziałek, 16 stycznia 2017
Dziewięćdziesiąta recenzja: Zdecydowana przemiana The XX?
O ile zespołów indie rockowych mogę słuchać bez przerwy, o
tyle kapele indie popowe mają bardzo duży problem z przekonaniem mnie do
siebie. Muzyka formacji The XX nigdy mi jednak nie przeszkadzała, a do płyt
„xx” oraz „Coexist” wracam ze sporym sentymentem. Na najnowszym krążku muzycy
mieli zaprezentować coś zupełnie nowego. Po singlu „On Hold” obawiałem się, że
z tego „nowego” nie wyjdzie nic dobrego.
sobota, 31 grudnia 2016
Podsumowanie wydawnicze 2016
Podsumowanie 2015 roku rozpocząłem od zdania „Kolejny piękny
muzyczny rok dobiegł końca”. Niestety teraz podobnie napisać nie mogę. W 2016
roku, w bardzo krótkich odstępach czasu, do największej orkiestry świata
odchodzili kolejni wielcy. Zaczęło się od wydarzenia, które niezwykle mnie
dotknęło –śmierci Davida Bowiego. Skończyło się równie tragicznie, bo odejściem
jednego z najwspanialszych wokalistów rocka progresywnego – Grega Lake’a.
czwartek, 29 grudnia 2016
Osiemdziesiąta dziewiąta recenzja: Świeża muzyka od jednego z najstarszych zespołów na świecie
Do „coverowych” płyt podchodzę z bardzo dużym dystansem.
Mogliście to zauważyć chociażby po tym, że album uwielbianego przeze mnie
Davida Bowiego z piosenkami innych artystów oceniłem najgorzej spośród jego
wszystkich zrecenzowanych albumów. W małej wojence pomiędzy fanami Beatlesów a
Stonesów zawsze trzymałem stronę czwórki z Liverpoolu. Tak więc we wstępie do
recenzji ciężko napisać coś innego niż to, że „Blue & Lonesome” był u mnie
od razu skazany na pożarcie. Jednak przy przesłuchiwaniu płyty wielokrotnie
bardzo pozytywnie się zaskoczyłem.
poniedziałek, 26 grudnia 2016
"I'm never gonna dance again..." [POŻEGNANIE]
Ostatnio, gdy tylko próbuje się zebrać do napisania dla Was
kolejnej recenzji, przychodzi następna, niezwykle dobijająca wiadomość. W
radosny dzień Bożego Narodzenia dotarła do nas informacja, która na pewno
odmieni obraz świąt wielu fanom muzyki. 25 grudnia odszedł od nas kolejny wielki,
niesamowity głos. Rozpoczęliśmy rok od śmierci Davida Bowiego, kończymy
odejściem George’a Michaela. Dziękuję George za każdy kawałek Twojej przepięknej muzyki…
Subskrybuj:
Posty (Atom)





