niedziela, 31 sierpnia 2014

Relacja z koncertu Republiki w Kołobrzegu (23.08.2014)

31 lat upłynęło od wydania debiutanckiego albumu Republiki. Nie pamiętam tego ani ja, ani pewnie większość z Was, czytających ten post. Podejrzewam, że pierwszy raz jedną z najlepszych polskich kapel usłyszałem po przyjeździe ze szpitala do domu po moich narodzinach. U mnie muzyka zespołu Grzegorza Ciechowskiego jest puszczana na okrągło. Przez zamiłowanie taty do  Republiki, płytę ,,Nowe Sytuacje" słyszałem już prawdopodobnie kilkaset razy. Bardzo zaintrygowała mnie wiadomość o tym, że byli członkowie nowofalowej kapeli postanowili przypomnieć słuchaczom brzmienie swojego pierwszego krążka. Muszę przyznać, że byłem nastawiony dość sceptycznie, bo jak tu podrobić chociażby wokal Grzegorza Ciechowskiego. Z każdą kolejną minutą koncertu byłem zachwycony poczynaniami Republiki w lekko zmienionym składzie. Odczuwałem też lekki smutek, że taka muzyka już nie powstaje.

niedziela, 17 sierpnia 2014

Jedenasta recenzja: To jest to, czego oczekuje od muzyków.

Niezależnie od tego, jak dobra byłaby płyta Jacka White' a, to i tak zajmuje ona pierwsze miejsce na brytyjskich listach sprzedaży. Biały Janek jest dla mnie jednym z najlepszych wokalistów i gitarzystów na świecie. Wydawało mi się, że szalenie trudno będzie mu nagrać coś bardzo dobrego po rozstaniu z Meg White. Na szczęście bardzo się pomyliłem. White udowadnia że jest legendą indie rocka, bluesa i country.

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Dziesiąta recenzja: Dwa bajeczne utwory, ale... nic poza tym.

Gdy pierwszy raz usłyszałem Eda Sheerana pomyślałem: ,,to jest talent z prawdziwego zdarzenia, a nie jakieś Kwiatkowskie czy Biebery". Młody Brytyjczyk zapowiadał się znakomicie mimo tego, że jego debiutancki album nie okazał się sukcesem. Kawałki ,,I See Fire" i ,,All Of The Stars" są genialne i można ich słuchać bez końca. Przed wydaniem płyty moje nadzieję związane z "X" były ogromne, bo nie da się ukryć, że Ed możliwości ma wielkie. Muszę przyznać..., że się zawiodłem.

sobota, 2 sierpnia 2014

Legendarne Płyty: 2. Metallica

Jedna z najlepszych propozycji na mojej półce. O każdym utworze z ,czarnej płyty można napisać osobny post. Każdy kawałek na tym 23- letnim już albumie jest wyjątkowy i posiada własną historię. Piąta płyta w dyskografii Metaliki na dobre podzieliła fanów najpopularniejszego trashmetalowego zespołu. Zdecydowanie zaliczam się do tej pierwszej grupy fanów, którzy słuchają utworów z początku kariery amerykańskich muzyków. Nie da się ukryć, że po wydawnictwie ,,Metallica" kapela bardzo obniżyła poziom.

czwartek, 24 lipca 2014

Dziewiąta recenzja: Filigranowy diament z Paryża.

Na wstępie powiem, że bardzo bałem się przesłuchania debiutanckiego albumu francuskiej wokalistki. Z utworami popowymi mam tak, że w 90% mi się nie podobają, bo są do siebie bardzo podobne i brakuje mi w nich ostrzejszych fragmentów. Jednak kawałek ,,Derniere Danse" przypadł mi do gustu tak bardzo, że nie miałem wyboru. Po przesłuchaniu płyty byłem bardzo zaskoczony i wiem, że wrócę do niej jeszcze nie jeden raz.

czwartek, 17 lipca 2014

Ósma Recenzja: Płyta napisana przez pewne rozstanie

Nigdy nie byłem wielkim fanem grupy Coldplay. Do ich muzyki podchodzę z dużym dystansem. Szanuje ich za to co robią, ale nóż mi się w kieszeni otwiera, gdy słyszę, że Coldplay to kapela rockowa. Nic z tych rzeczy. Brytyjski zespół to typowy popowy band grający po prostu lepiej od jakichś One Direction. Na Ghost Stories fani musieli czekać bardzo długo. Po kilku przesłuchaniach nowego albumu mogę stwierdzić, że po  ,,A Rush of Blood to the Head" to najlepsze wydawnictwo Martina i spółki.

czwartek, 3 lipca 2014

Legendarne Płyty: 1. Sgt. Pepper' s Lonely Hearts Club Band

Dlaczego zaczynam cykl Legendarne albumy od ,,Sgt. Pepper' s Lonely Hearts Club Band"? Jest to najważniejsza płyta najlepszego zespołu wszech czasów,  sprzedający się w największych ilościach krążek The Beatles oraz album, który na liście 500 najlepszych albumów magazynu Rolling Stone znalazł się na pierwszym miejscu. Muzyka Beatlesów zawsze mnie porywała. Każdego ich utworu mogę słuchać całymi dniami. Jednak Sierżant Pieprz jest trochę inny niż wszystkie wydawnictwa czwórki z Liverpoolu. Przede wszystkim jest to album koncepcyjny (dla niewtajemniczonych nie jest to spójna płyta). Krążek jest również idealny dla poszukiwaczy teorii spiskowych, bo przecież z okładki jasno można wywnioskować, że Paul nie żyje...