poniedziałek, 22 maja 2017

Sto trzecia recenzja: Dno dna od Linkin Park

Mój maturalny maraton nareszcie dobiegł końca. W końcu mogę więc zabrać się za odsłuchiwanie zaległych albumów oraz pisanie dla Was recenzji. Mam nadzieję, że nie pomyśleliście, że zakończyłem działalność na blogu. Po przerwie postanowiłem zabrać głos w sprawie albumu, co do którego, nie miałem tak naprawdę żadnych oczekiwań. Linkin Park nie nagrał jeszcze płyty, która w jakimś stopniu by mnie zaspokoiła. Tym razem miało być podobnie.

czwartek, 20 kwietnia 2017

Sto druga recenzja: Kolejny gatunek muzyczny na rozkładzie Ulvera

Za parę lat ciężko będzie znaleźć gatunek muzyczny, w którym grupa Ulver nie zaprezentowała nam swoich umiejętności. Podczas wsłuchiwania się w dyskografię norweskiego bandu zaczynamy od mieszanki black metalu i folku, następnie wchodzimy w klimaty bardziej elektroniczne, zagłębiamy się między innymi w ambient, glitch, czy trip hop. Na najnowszym krążku muzycy zdecydowali się pójść w klimaty synthpopowe. Zagranie bez wątpienia ryzykowne, szczególnie po niedawnej premierze wydawnictwa legendy tego gatunku – Depeche Mode.

niedziela, 9 kwietnia 2017

Sto pierwsza recenzja: To już jest koniec?

Nie da się ukryć, że przygoda zespołu Deep Purple powoli dobiega końca. Ostatnim albumem, który można uznać za poważny artystyczny sukces grupy, jest wydany w 1995 roku „Purpendicular”. Oczywiście potem muzycy tworzyli dla nas ciekawe wydawnictwa, ale mogły się one trochę kojarzyć z odgrzewanym kotletem. Niemniej jednak na jubileuszowy, dwudziesty album bandu z Hertfordshire czekałem ze sporą niecierpliwością. A więc jak to jest z tym krążkiem, o którym większość mówi, że to pożegnanie ze studyjną karierą? Zapraszam do recenzji.

poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Setna recenzja: David Bowie - Let's Dance (1983)

O ile na „Scary Monsters” mogliśmy znaleźć trochę dźwięków podobnych do „berlińskiej trylogii”, tak „Let’s Dance” nagrana jest już w zupełnie innym klimacie. Po trzech latach przerwy David Bowie powrócił z albumem typowo nastawionym na sukces komercyjny, zawierającym piosenki, które stały się wielkimi hitami lat osiemdziesiątych. Zapraszam do recenzji krążka, z którego pochodzi najwięcej hitów brytyjskiego artysty.

piątek, 24 marca 2017

Dziewięćdziesiąta dziewiąta recenzja: Me and that Man duetem 2017?

Adam „Nergal” Darski po wydaniu wraz z Behemothem świetnego, wysoko ocenianego przez krytyków z całego świata „The Satanist” postanowił, że spróbuje czegoś nowego. Do współpracy zaprosił, wydawać by się mogło, wypalonego już muzyka – Johna Portera. W mediach płytę promowano bardzo głośno, więc również mi ciężko jest przejść obok tej pozycji obojętnie. Zwłaszcza, że jest to świetne wydawnictwo…

poniedziałek, 20 marca 2017

Dziewięćdziesiąta ósma recenzja: Czy "Spirit" to "Delta Machine" vol.2?

W ostatnim czasie muzycy Depeche Mode zdecydowanie odchodzą od swoich korzeni. Płyta pt. „Delta Machine” wyraźnie pokazała w jakim kierunku chcą teraz podążać brytyjscy artyści. Najnowszy krążek to właściwie kontynuacja brzmień z albumu wydanego w roku 2013. Jestem przekonany, że wydawnictwo trafi do młodszych odbiorców, ale fani „Violator” czy „Black Celebration” mogą nie być zadowoleni.

środa, 15 marca 2017

Dziewięćdziesiąta siódma recenzja: Iron Maiden - Piece of Mind (1983)

Skład Iron Maiden, na samym początku, nie mógł utrzymać się przez dłuższy czas. Przed „The Number of the Beast” mieliśmy zmianę na stanowisku wokalisty, a po „The Number of the Beast” przyszedł czas na wymienienie perkusisty. Genialnego, okrzykniętego jednym z najlepszych na świecie Clive’a Blurra musiał zastąpić młody bębniarz grupy Trust – Nicko McBrain. W obliczu tak istotnego przetasowania muzycy zasiadali do tworzenia kolejnego historycznego krążka w ich dyskografii.