niedziela, 13 maja 2018

Sto trzydziesta siódma recenzja: Arctic Monkeys zapraszają na kosmiczną podróż


Niedawno recenzowałem dla Was bardzo długo wyczekiwany przeze mnie polski album. Teraz przyszedł czas na płytę, na którą czekałem najdłużej w swoim życiu. Arctic Monkeys towarzyszyli mi zawsze, w każdym najważniejszym momencie i zapewne tak będzie już zawsze. Tym razem postanowili zabrać swoich słuchaczy w marzycielską i kosmiczną podróż. Alex Turner w 2016 roku po prostu zasiadł do fortepianu, który dostał w prezencie urodzinowym i stworzył „Tranqulity Base Hotel & Casino”. Czy spod jego ręki wyszło kolejne muzyczne arcydzieło?

niedziela, 29 kwietnia 2018

Sto trzydziesta szósta recenzja: Tajemnicza Bokka ponownie zaskakuje


Zanim dobrze zebrałem się do odsłuchu nowej BOKKI, świat polskiej muzyki obiegła informacja o tym, że zespół uległ groźnemu wypadkowi. Członkom kapeli na szczęście nic się nie stało, ale straty sprzętowe są ogromne. Postanowiłem więc, że wesprę zespół, wstrzymam się trochę z pisaniem recenzji i wrzucę ją gdy emocje już trochę opadną. Emocji opadły i po pierwszych przesłuchaniach mogę powiedzieć, że… jest trochę inaczej.

sobota, 14 kwietnia 2018

Sto trzydziesta piąta recenzja: Iron Maiden - Fear of the Dark (1992)


Wydany w 1990 roku „No Prayer for the Dying” rozpoczął nowy rozdział w historii Iron Maiden. Od premiery ósmego wydawnictwa w muzyce Brytyjczyków zmieniło się sporo, ale wciąż od razu dało się wyczuć, że kolejne kawałki na pewno są tworzone przez Harrisa, Dickinsona i spółkę. „Fear of the Dark”, którym zajmiemy się dzisiaj to natomiast pierwszy krążek, za który kompozycyjnie odpowiada bardzo ciepło przyjęty przez fanów Janick Gers. Czy muzyk polskiego pochodzenia namieszał trochę w twórczości Żelaznej Dziewicy?

piątek, 23 marca 2018

Sto trzydziesta czwarta recenzja: Jack White inny niż zwykle


Po czterech latach ponownie nadszedł ten moment. Czas zabrać się za ocenę nowej płyty Jacka White’a. Jeśli czytaliście moją recenzję „Lazaretto”, to z pewnością nie muszę Wam pisać jak bardzo nurtowało mnie pytanie: „Co Jack zaserwuje nam na najnowszej płycie?”. Artysta z Detroit postanowił powspominać dawne czasy i nagrać album w warunkach podobnych do tych, w których tworzył muzykę mając kilkanaście lat. „Boarding House Reach” miał więc od początku być krążkiem nietypowym. Na samym wstępie mogę Wam już zdradzić, że drugiego nawet podobnego albumu raczej już nie usłyszycie.

poniedziałek, 19 marca 2018

Sto trzydziesta trzecia recenzja: Editors postanowili połączyć brutalność z delikatnością


Editors to grupa, która wywołuje u mnie bardzo rożne emocje. Z jednej strony wielką przyjemność sprawia mi słuchanie ich dwóch pierwszych post punkowych albumów, a z drugiej niezbyt podchodzi mi ich nowe, delikatniejsze, synthpopowe granie. Członkowie zespołu, na długo przed premierą „Violence”, mówili, że najnowsze wydawnictwo ma być połączeniem mocniejszego uderzenia z pierwszych płyt z subtelnością ostatnich krążków. Zapowiedzi były więc obiecujące, ale czy rzeczywiście jest nad czym się zachwycać?

wtorek, 13 marca 2018

Sto trzydziesta druga recenzja: Czy Judas Priest powinni już wybierać się na emeryturę?


Po powrocie Roba Halforda do Judas Priest, fani muzyki metalowej oczekiwali od brytyjskiego zespołu bardzo wiele. Spodziewano się, że zespół nawiąże poziomem do tak wielkich albumów jak np. „Defenders of the Faith” czy „Painkiller”. Niestety od 2003 roku z twórczością Judas Priest tak dobrze nie było i o ile „Angel of Retribution” oraz „Redeemer of Souls” można nazwać niezłymi krążkami, o tyle „Nostradamus” raczej uważany jest za największy niewypał w historii kapeli. „Firepower” miał być więc taką płytą, która zamknie usta wszystkim krytykom odsyłającym zespół z Birmingham na emeryturę.

piątek, 2 marca 2018

Sto trzydziesta pierwsza recenzja: Żonglerka stylów i zabawa muzyką z lat osiemdziesiątych w wykonaniu Lao Che


W recenzji „Dzieciom” napisałem, że muzycy Lao Che w końcu mnie do siebie przekonali. Moje podejście do tej kapeli jednak diametralnie się zmieniło. Przez ostatnie trzy lata zespół z Płocka był jednym z najczęściej słuchanych przeze mnie polskich bandów i nareszcie przekonałem się do pozostałych albumów Spiętego i spółki. „Wiedza o społeczeństwie” stała się więc jednym z tych krążków, do których premiery najpierw odliczałem miesiące, a potem tygodnie i dni.