piątek, 18 sierpnia 2017

Sto szesnasta recenzja: Zmiany personalne w grupie Accept nie idą w parze ze zmianą stylu

Udany powrót grupy Accept w 2010 roku był z pewnością dla wielu fanów ciężkiego grania sporym zaskoczeniem.  Szczególnie intrygować mogły dwie kwestie. Pierwsza: w jaki sposób zespół zdołał nawiązać do swoich wybitnych płyt z lat osiemdziesiątych po słabym wydawnictwie „Predator” oraz druga: jakim cudem uczynili to bez swojej legendy – Udo Dirkschneidera. Od kilku lat muzycy tworzą względnie podobne do siebie albumy, aczkolwiek są one nagrywane na takim poziomie, że chyba nikt nie może narzekać tutaj na monotonię. W klimacie „nowego starego” Accept miał być nagrany również „The Rise of Chaos”. Jakie są rezultaty?

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Sto piętnasta recenzja: Iron Maiden - Somewhere in Time (1986)

Po pięciu świetnych płytach, muzycy Iron Maiden zgodnie twierdzili, że należy spróbować czegoś nowego. Dodać do stylu „Żelaznej Dziewicy” elementy, których jeszcze w dyskografii kapeli nie było. Debaty nad kolejnym wydawnictwem zespołu okazały się tak burzliwe, że z pracy nad nowym materiałem zrezygnował sam Bruce Dickinson. Fani zakochani we wspaniałym utworze tytułowym z poprzedniego krążka mogli więc kręcić nosem przed premierą „Somewhere in Time”. Czy rzeczywiście było się czego obawiać?

środa, 2 sierpnia 2017

Sto czternasta recenzja: Rewolucja w twórczości Taco Hemingwaya?

Dla mnie, a więc osoby, która rapu (szczególnie polskiego) słucha niewiele, Taco Hemingway po premierach „Trójkątu Warszawskiego” oraz „Umowy o Dzieło” był bardzo ciekawym zjawiskiem. Na wymienionych dziełach pojawiały się zdecydowanie mądrzejsze teksty w porównaniu do większości konkurencji, a do samej warstwy muzycznej nie miałem większych zastrzeżeń. Teraz przyszedł czas na kolejną weryfikację twórcy, który w naszym kraju zrobił już niemałą furorę.

niedziela, 30 lipca 2017

Sto trzynasta recenzja: Drapieżny dziadek z kolejnym wydawnictwem

Alice Cooper to zdecydowanie czołowy porywacz tłumów w historii. Mimo 69 lat na karku, jego koncerty wciąż są jednym wielkim szaleństwem. Jednakże płyty studyjne to od dłuższego czasu tylko niezła gratka dla fanów. Poprzednia „Welcome 2 My Nightmare” zawierała zaledwie kilka propozycji nawiązujących poziomem do pierwowzoru wydanego 36 lat wcześniej. Być może właśnie dlatego Alice przed premierą „Paranormal” zapowiedział, że będzie to płyta po prostu dla jego wieloletnich słuchaczy.

poniedziałek, 24 lipca 2017

Sto dwunasta recenzja: Lana Del Rey wróciła na swój wysoki poziom?

Przed premierą „Honeymoon” zastanawiałem się, do której ze swoich poprzednich płyt Lana Del Rey będzie nawiązywać. Tym razem artystka zapowiedziała, że „Lust for Life” będzie czymś zupełnie innym. Zdecydowanie ucieszyłem się z takiej informacji, gdyż liczyłem na odbicie się Lany po dwóch nieco gorszych wydawnictwach. Single zapowiadały niezły kawałek muzyki. Jaki jest efekt końcowy?

środa, 19 lipca 2017

Sto jedenasta recenzja: David Bowie - Tonight (1984)

Od samego początku naszej podróży z Davidem Bowiem mogliście czytać o moich wielkich zachwytach nad jego kolejnymi albumami. Z wyjątkiem "PinUps" Brytyjczyk wydawał po prostu świetną sztukę, która zdecydowanie miała wielki wpływ na ukształtowanie się mojego gustu muzycznego. Tym razem czeka nas jednak przystanek przy troszkę gorszych dokonaniach legendarnego artysty. Czas na spotkanie z powszechnie nazywaną przez krytyków "pierwszą słabą płytą" Bowiego. Zapraszam. 

czwartek, 6 lipca 2017

Sto dziesiąta recenzja: Iron Maiden - Powerslave (1984)

Po kolejnej bardzo długiej przerwie wracam do recenzowania wydawnictw grupy Iron Maiden. Piąty krążek w dyskografii zespołu to zarówno jeden z najwspanialszych, jak i jeden z najmniej równych albumów autorstwa kapeli z Londynu. Czy mi także otwarcie oraz zakończenie wynagradzają delikatnie mówiąc średniawe utwory spod numerów 3-5? Zapraszam do recenzji jednej z najbardziej „polskich” płyt Żelaznej Dziewicy.